Wdzięczność


ona ma włosy w nieładzie i ręce złożone na piersi w niemej
modlitwie o wczoraj trzaskają drzwi w przeciągu okiennic
nie domyka jego ręka

wodzi oczami w dal ponad pola wypełnione mgłą i krzykiem
jeszcze drży ale tylko nikły zapach i delikatna poświata rysuje
w jej pamięci wzory jutra

nie będzie szepnął gdy przebrzmiało i szelest kartek był
odpowiedzią ona podniosła głowę spojrzała w oczy dotknęła
kosmyka nad uchem pokłoniła się


22.11.2017



W górach


istnieję tu niespodzianie mówię do ciebie a ty do mnie przenikając
nieograniczoność mgły od jednej fotografii do drzew

chowam w sobie to a nawet więcej przymykam oczy i jest mi właśnie
tak ani lepiej ani gorzej zaczepiają gałązki kropla zimna toczy
się między piersiami widzisz jestem jeszcze jednym
promieniem słońca

19/22.11.2017


Jeden listek

Nie wiem kim jestem dotykam półprzezroczystych
przestrzeni żegnam się i witam rysuję bramy
bezbramne i wycinam z fatamorgan rzeczywiste kształty

Przechodzę przez ciszę cień i bezruch do falowania
liści wyrosłych nagle z koniuszków palców włosów między
brwiami zataczam kręgi wokół palców stóp stopami

W ustach mam smak kropel spijanych łagodnie z igieł
świerka i zapach butwiejących liści bukowych ile
w nich życia przeskakuję przez grzęzawiska

Łapię się lian słów ram ramek zwłaszcza wypadam
przez okna świadomości wprost na śnieg jestem
nie wiem



07.11.2017