Ja – sekwoja
Wczorajszy dzień to prehistoria ja jestem sekwoją i pamiętam
chciałabym skruszyć skały piasek strząsnąć z korzeni przenieść
się w inne miejsce ale trwam przyrośnięta do czasu coraz mniej życiodajna
coraz bardziej w kamień wzięta
04.04.2017
Strach
Milczę gardło już całe poranione jakby od kolców
drucianych lub ostrężyny którędy przedzierałam się śniąc
uprowadzenie
Nie wiem tylko bezsilność kołysze mną jak łódką
na środku stawu bezpiecznie ale z dala od brzegu szczególna
tortura
Głos niósłby się gdybym umiała krzyknąć a potrafię
jedynie dotykać zimnej tafli wody w przypływie rozpaczy
rozrywać wnyki
11.03.2017
drucianych lub ostrężyny którędy przedzierałam się śniąc
uprowadzenie
Nie wiem tylko bezsilność kołysze mną jak łódką
na środku stawu bezpiecznie ale z dala od brzegu szczególna
tortura
Głos niósłby się gdybym umiała krzyknąć a potrafię
jedynie dotykać zimnej tafli wody w przypływie rozpaczy
rozrywać wnyki
11.03.2017
Ona ma głos
Ona ma głos cichszy od szmeru kropel podobnie zbrukany
piaskiem smarem ulicznym szumem nieustająco drżącym pomiędzy
krawężnikami
Tam nie ma niczego w kałużach odbija się wieża katedry dzwony
słychać gdy zamiera deszcz przemierzają echem najskrytsze kaplice
od jednej krawędzi do drugiej
Pęka serce linia paciorka zacieśnia się wokół krtani gdy przenoszą
przez uliczny Styks maleńką trumienkę wstrzymany jest
ruch i oddech
07.03.2017
Urodziny
Jestem dzieckiem późnej zimy i jeszcze późniejszej
wiosny przypadkowo z miłości choć zapewne ciut
lub więcej ciążyłam dorosłym jestem mam twarz
ręce brzuch nogi atrybuty kobiecości kołyszę się
pod wiatr więc proszę mam dwa imiona po jednym
od mamy i taty tak mi ładnie ze światłem z mądrością
bywa że po drodze
Jestem dorosłą z nieprzypadków wielu dotykam
ścian wyjmuję z nich cegły z siebie gwoździe buduję
dom wołam na kilka głosów dziecko
do siebie przytulam rodziców
w sobie zatracam zgłoskami między zębami zgrzytam
co mi po tym poezji słowach niesłownych zamilknięciach
bezgłosie na wdechu oczach szeroko po horyzont po
firanki
Się urodziłam
znów
na chwilę
22.02.2017
Peonia
Jestem chora na niewydolność serca w innych kręgach
nazywaną chorobą wiosenną lub zagłodzeniem staram się
zachować rytm i umiar w byciu kobietą
Ale przecież nie dlatego rozplątuję warkocze krępuję
stopy i maluję serca na podłodze tarasu widokowego jakby
miały zastąpić mi moje własne
Coraz cieńsze i cieńsze a przecież nie po to każdego dnia
wpinam we włosy pióra zimorodka i dokładam kilka
nitek do haftu na pantofelkach
Nie tylko serce mam skurczone kwiaty lotosu moich
stóp nie zakwitają
W bezchmurny wieczór przywołuję burzę
10.02.2017
/z ded. Reni M./
Gra
Układam świat za pomocą pasjansa kulek i słów dotykam
materii pośród drobin kurzu zawieszonych świetliście pomiędzy
Nie ma dokąd wracać przytrzasnęliśmy palce zamykając
okienka później okaże się że przewiew zdmuchnął litery
Spóźniona wybieram łatwiejszą wersję i posyłam nieco
anonimowych uśmiechów jeszcze kilka ruchów i wygram
Napiszę wiersz
04.02.2017
Ona
Nie będzie zdawała prawa jazdy mówi że co innego
ma na głowie narty zgaduję pęd powietrza rozwiane włosy
rozwiązane sznurówki pokazuje mi zdjęcie na co
mam patrzeć bardziej
Więc ona pisze że na głowie ma miłość
Miłość dziwię się miłość ma się przecież na całym sobie
od czubka stających dęba włosów po koniuszki
paznokci palców u stóp i ona
to wie że ja wiem
16.01.2017
ma na głowie narty zgaduję pęd powietrza rozwiane włosy
rozwiązane sznurówki pokazuje mi zdjęcie na co
mam patrzeć bardziej
Więc ona pisze że na głowie ma miłość
Miłość dziwię się miłość ma się przecież na całym sobie
od czubka stających dęba włosów po koniuszki
paznokci palców u stóp i ona
to wie że ja wiem
16.01.2017
W wędrowaniu jest ty
Dotykam światła i widzę ty przymknięte żaluzje zmrużone
powieki topi się śnieg i czuję ty ciepło ciała wilgotne oczy smak
comfortu z limonką łapię oddech i wiem to ty zdyszane
pocałunki drżenie ud i serca
Śmieję się i słyszę ty ciepły głos w miliardach powtórzeń patrzę
w zachwycie i widzę ty w oczach masz więcej niż można
zmieścić iskry na śniegu ty w pieszczotach wędrujące teraz
odmierzam kroki pełne puchu i oczekiwania
tęsknota
Wędruje ze mną twoja obecność w każdym płatku i na każdym
milimetrze skóry myśli obrazów pełnych drzew migoczących
i delikatnie kołyszących się bioder w odcisku dłoni
Ty
15.01.2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)










