Druga warstwa


Odpuść już odpuść Już nie ma nikogo Tylko wiatr

trzepocze źdźbłem trawy Siano z butów ale kochałam 

twój chód Gdy rozrzucałeś 

nogi do przodu Trochę pajac Trochę żołnierz Trochę

mistrz zen I nie było w tym żadnego hałasu


Wcale nie szukam analogii Upomniał się o mnie mój

ród Koło historii toczy się nawet pod górkę Mam

trzy rodzaje traum Wszystkie ważne Każda zaczepiona o mięso

pamięci ostrym haczykiem Nabrałam się

znów na miłość A to ta uwikłana I ja też

uwikłana Ja też goła Ja też

nie potrafię zostawić cię losowi Przeznaczenie 

każe mi związać dobrze taśmy na brzuchu Przy gorsecie 

Wtedy mniej boli poród Ale i łatwiej uciągnąć


A przecież jestem jeszcze ja I ubieram na siebie siebie Błękitną 

chusteczką odgradzam się od losu jak rzeką I tylko

z brzegu na brzeg Z brzegu na brzeg Po kamieniach Po 

konarach upiętych jak warkocz I trochę boję się

że utonę 

bardziej


01.09.2024

Babci Honoracie

Moje błędy są starsze ode mnie i od ciebie

mamo Starsze nawet od twojej prababki Co słaniając 

się ciągnęła wóz Gdy pradziadek nie mógł iść a wilki

mogły Za wozem Tę krew

czuję teraz pulsującą na szyi Drętwieje mi ręka boli

brzuch Widzę mamo jak się słaniasz i widzę

jak ciężko było ciągnąć los Po same brzegi pusty

miłością


Nic nie powiem


Będę długo łkać


Przytulę zranienie na piersi pradziadka Ono się we mnie

rozrośnie jak kwiat I będzie długo kwitło 

na biało I będzie biały ten wilk 


31.08.2024

Ociec idźcie już doma (3 z 3)

Widzę 

że to już ten czas się pożegnać Ckliwie

się zrobiło Obie wysokowrażliwe a ojciec

śpi na stojąco Oparty od stu lat o ten sam 

pień drzewa Aż mu się twarz na nim odbiła Chociaż

zwykle jest odwrotnie Znam to

tylko z opowieści Nie miałam

łóżka ani tym bardziej

poduszki nawet Na początku nie było mi

miękko w ziemi A jednak

rozpoznaję te kształty zachowania i chciałabym

niech już odpocznie Ze mną

jest inaczej Po prostu

czekam


23.05.2024


Z dedykacją: Marii, Mariannie i Miriam – która to dedykacja zdradza 

wszystko


NIBY (2 z 3)



Jeszcze chcę tyle zobaczyć Ptaka

co uwił gniazdo pod powałą dachu i pisklęta krzyczące

jeść Kota

który na nie poluje bezwstydnie zachłannie udając 

ptaka Poczuć

wiatr na policzku i łzę spływającą powoli Smak

soli w kąciku ust Całą tę drogę I jeszcze

jak budują groblę bo wtedy sarny podchodzą pod jabłoń a ona

chętnie się dzieli Wiem to 

i teraz choć nie powinnam 

a widzę


Cicho tu 


Ociec jednak nie wie co się stało i się miota

jak miotał w te i nazad po chałpie Starsza 

obgryza paznokcie Młodsza kwili jakby to była

ona Ale mimo to

jest cicho


Niby mnie nie ma 


23.05.2024


Z dedykacją: Marii, Mariannie i Miriam – która to dedykacja zdradza 

wszystko

Pożegnanie (1 z 3)

Pamiętasz że była zima I zdarzyło się za dużo Tyle

że nie zmieściło się pod progiem i padał wtedy zimny

deszcz Tnący ciało jak laser O laserze

nikt wtedy nie wiedział 


Pamiętasz że matki nie było Poszła za chlebem 

po wsi Ociec się wściekł i rzucał słowami 

jak ziarnem Trzeba było zbierać z podłogi Wiatr 

zawodził gorzej od wilków a wilki

miały wtedy co jeść


Pamiętasz trzymałaś mnie za rękę Za drugą

starsza i umierałam mimo to powoli Jakby

wyciekała ze mnie krew Wsiąkała kropla

po kropli w próg a za progiem

skończyło się powietrze


25.05.2024 (właściwie 23.05)



Z dedykacją: Marii, Mariannie i Miriam – która to dedykacja zdradza 

wszystko


Na pamiątkę

księgi Wyjścia ten dzień zapisze się w moim 

sercu alfabetem hebrajskim Nie

nie powiem ci którymi literami i słowem

jakim ale Wyjście dzieje się we mnie 

teraz I światło rozlewa się w słowach Słonym

morzem martwym do szpiku kości

znalezionej na dnie A tam 

są już tylko iluminacje


21.04.2024

Wracam do domu

Rozpoznaję kuchnię jej zapach i dźwięk

odkładanych talerzy tuż za nim 

pojawił się strach Jest

tylko lekki szelest kartek Żadnych wystrzałów

krzyków nic z tych rzeczy Dokumenty

są łagodne tak jak fotografie Więcej 

pozostaje w domyśle Więc odmierzam krokami

odległość od domu do studni Zawsze

wychodzi za mało


Ona płacze Słyszę ten płacz mimo zamkniętych

powiek Opowiedz o tym Obiecuję wytrzymać

trzaskanie drzwiczek i drzwi Zawodzenie

wiatru Cichsze

od najcichszego pióra


21.04.2024

Święto wiosny – święto wolności

Chodzę po schodach góra dół Dół góra Góra

dół znoszę torby Kolejny raz zmieniam Dom zamieniam

go na inny Bliżej lasu


Minęło dziesięć lat Niezwykły to czas Zaraz bardziej

będzie gdy nie niż gdy jest Nadal

się żegnam z Marzeniem o domu Niezwykły

to czas Tak bardzo potrzebowałam

samotności


Patrzę na nas i tak wiele widzę Czas pesach wolność

a właściwie uwolnienie Czy trzeba aż

dziesięciu plag Nie liczyłam ale

na pewno było dokładnie tyle Milczę


gdy wstrząsa mną dreszcz Dobrze wiem jak

wiele we mnie zaniechań a mimo

to Miłość

na wszystko się zgadza Na wszystko

Takie jakie jest


Chodź 


21.04.2024

Nawet gdy nie chcę to widzę

Jutro będę zwyczajną żoną ugotuję zupę zrobię
kluski dziś wezmę w ręce karabin nie zawaham się ani
chwili jutro w fartuchu dziś w kamizelce zdjętej w pośpiechu
z czyjegoś torsu może przypomnę sobie jak to było
zawyję
odkurzę dywany i umyję podłogę nastawię ekspres na mocną
kawę pełną mocy nocą wyjdę i nie patrząc nacisnę spust raz
za razem wielokrotnie mam na rękach krew i nasze
dziecko
czy słyszysz jak płacze nasiąka pampers biustonosz dla
matek karmiących ziemia krwią ja idę i idę i wiele mnie jest każdy 
krok niesie wyzwolenie oddala od płaczu od miniaturowych 
stóp 
w tym dole jest jeszcze ciepło tam na półpietrze tylko chłód i każdy
może minąć ja już 


05.03.2022

Niewinność


Za niemca działy się rzeczy o których już nie chcę pamiętać nie
chcę przestać czuć stygmat zrywanej więzi rozrywanej koszuli serca milczę
za nie wszystkie babcie prababcie praciocie wybaczam im mojej
mamie siostrze tobie i sobie podnoszę do góry spódnicę to nic
nic nie znaczy po prostu jest rów a ja biegnę

A one

Mówię do ciebie jest w porządku jesteś w porządku wszystko dobrze przestań
łkać i opowiadać niestworzone historie zmyślone wersy nic tu
nic się nie rymuje ale jest w porządku ja tego już dalej nie niosę zostawiam
to tutaj ukochane przyjęte dotknięte prosto z serca oby zaleczone

Oby

I mamy jeszcze całe życie do wybaczenia do odtajnienia prawda
jest symfoniczna

A pod tym jest nadal kremowa skóra w kształcie róży


29.04.2020

Zostanie wybaczone

Wiał wiatr próbowała sobie przypomnieć włosy biegały jakby
nic się nie stało jak to zimą jak ma na imię pomieszała

Mam tu coś do zrobienia wygrzebuję w śniegu dołek zapalam
świecę koniecznie białą czekam aż przyjdzie

Ma splątane fałdy spódnicy wokół podrapanych kostek omiata
wzrokiem bezkres więc każdy zakamarek i nerwowo obraca się
wiele razy wokół ognia pewnie
wydaje jej się że tańczy

Mam tu coś do zrobienia na korze z brzozy wypisuję imiona
które ona za chwilę wyśpiewa albo wycharczy

Zostanie im wybaczone ją muszę przyjąć do siebie
w sobie ukochać zgasić świecę

04.01.2020



Oddzielenie

Próbuję wyjść z tej czasowej pętli ale chodzę od sieni
do sieni od babci do damiańczyków i z powrotem ciocia marysia
płacze a babcia wylewa krew z wiadra do kaszy za chwilę
zwymiotuję ale smutek zostanie i będę już tak miała zawsze przytulam
mamę która chce mnie przytulić ona nie umie jest oddzielona tata
pije wódkę


22.12.2019

Pierzyna

Babcia śpi w wielkim łóżku pod ogromną pierzyną ja też
ale bardzo się boję ta pierzyna jest ciężka i można się udusić
na fotelu prababcia ale ja nie mam prababci w mieszkaniu obok
wujek damiańczyk gra w wojnę z moją siostrą nie jest wesoło
choć słychać śmiech

Mam pięć lat jeszcze nie jestem szkolorz dziadek już umarł świniobicie
musiało być wcześniej będziemy tam całe żniwa nie wiele rozumiem
jestem zamała

22.12.2019

Oswajanie

Nie wolno płakać nie wolno krzyczeć nie wolno uciekać stój
patrz

Tego się nie da wytłumaczyć są takie rzeczy w których oczy trzylatki
nie znajdą niczego dobrego do pudełka po zapałkach włóż muchy wbij igły
mnóstwo igieł może oswoisz okrucieństwo

Co masz w oczach mała co widziałaś

Mama pochyla się nad kuchnią gotuje zupę mleczną

22.12.2019

Historia

Nie opowiem więcej wszystko co tam jest
w piwnicy albo na strychu pozamykane szczelnie
w kuferkach ręce oddzielnie nogi przyglądam się
kadłubkowi tej małej dziewczynki i tobie gdy wycierałeś
siekierę i nóż w szary fartuch w plamy mówiłeś
nic się nie stało nic się nie stało po co przyszłaś nic

Ale ja widziałam i widzę codziennie byłam świnią wiszącą
na hakach cielakiem byłam i kurą skaczącą
po placu bez głowy wszyscy się śmialiście
byłam tym kotkiem jednym drugim trzecim którym rzucałeś
o ścianę stodoły byłam tą kobietą której nienawidziłeś

Byłam małą dziewczynką nieoddzieloną

Napisałam tyle historii by zapomnieć teraz chodzę od szuflady
do kufra wyciągam ręce wyciągam nogi wymiotuję kaszankę
na podłogę w sieni


22.12.2019

Trzeci

Ma zielone oczy zupełnie inne od moich lekko wyłupiaste jest
moim bratem ale nie wie o tym stoi z założonymi rękoma i patrzy
cały jest patrzeniem ojciec nas nie widzi nie widzi nikogo nie wiem
kim jestem

22.12.2019

Szufladki

Ojciec miał zimne dłonie dziadka gdy rzucał mną o ścianę
jestem kotem nie pamiętam nie pamiętam otwieram szufladki
w trzeciej są cukierki

22.12.2019

To zgubienie

Wymykam się słowom nie potrafię odnaleźć tej małej wiem
że czeka skulona by ją przytulić zagarnąć w nowy czas w bycie
większą a nawet dużą podchodzę do niej na palcach wtedy
znika a ja zostaję w przestrzeni pozbawionej historii na chwilę
wracam do domu przeszukuję kryształową planetę jesteśmy
jedną przecież ale ona woła mnie z sieni starego domu zimna
podłoga pod stopami nawet nie strach


22.12.2019

Ciało wie - wirujące wołanie


Nie pytaj gdzie droga niknie za kamieniem rozsypują się
pieczęcie oddychamy piaskiem złotym glinianym dzbanem
z którego wylewają się łzy przodków i wiem dlaczego
pod dotknięciem dźwięków delikatnych dzwoneczków drzwi
uchylają się

I pozostają uchylone

Przenikają się światy święci przeklęci wchodzą
i wychodzą zdziwione krokwie skrzypią z czosnku
osypują się łupiny w kociołku zmieszane z tymiankiem
rozmarynem lubczykiem kwiaty bzu kołyszą się gdy tańczymy
wianki od stuleci na skroni ciążą dziś
jest inaczej

Nie ma takich ramion które by nie zostały odepchnięte ani
takich ust które nie byłyby pełne krwi nie ma takich
stóp które by nie tańczyły wśród ostów spódnic nigdy nie rozdartych
nie ma

23.06.2019




Następne pożegnanie

będzie ci niebo i piekło będzie ci gorąc i mróz wiele razy będzie
ci wiatr i deszcz słońce i susza

świeca dopala się kopcąc to ponoć coś znaczy coś ważnego wiem
że przychodzisz się żegnać

miseczki są nadal pełne a rysy na nich jak po zębach i woda
nietknięta a wokół mokro od łez

trzy zdrowaśki dwa razy ojcze nasz i zrób coś dla mamy albo
siostry wyrzuć śmieci

przytulam się do krzyża jak liść zziębnięty kot owijam wokół
znicza oddechem podsycam

jeśli mnie znajdziesz smugę światła lub podmuch weź trzy zapałki
przytul przygarnij i pozwól znów

zamieszkać w trzeciej alei


31.10.2018