między skrzydłami
błyszczącymi stalowo
jest cień Ikara
25.08.2016
Greckie ścieżki
Nie stawiam przecinków ani wódki pijam wino nadal
niewinna rozkołysany wieczór opada wielkim wozem
i zanurza w Morzu Egejskim albo Jońskim jeszcze
jedna szklaneczka zanim zamkną bar wrócimy
do pokoju nie zgasimy światła później
ze zdziwieniem odkryjemy świt szum fal grzmot
raczej i pomrukiwanie
Któreś powie że głodne że może kawa łyk wody haust
zastygnięcia w oczekiwaniu na słońce
Taka Grecja ani Hipokratresa ani Minosa
01.10.2016
Zanim wrócę
Nie było mnie kilka dni może mniej nawet może
jeden dzień to był ale jakby kilka nie wiem kim jest
lu a kim szamanka przyglądam się świętej podobnej
do ladacznicy i odbicia w lustrze wypijam zioła o
cynamonowym aromacie i tańczę na brzegu fali
nim opadnie
Było kiedyś takie lato które zaczęło się jeszcze
wiosną i skończyło początkiem jesieni pełne
ciszy w muszli przyłożonej do ucha kamyczków
przyłożonych do piersi dłoni w dłoni i długich
kroków przeskoków zatrzymań zapatrzeń nieuchwytnych
zmian w kilimie wspólnego czasu tkanych
nicią Ariadny
Chciałabym ci tyle powiedzieć ale milczę przygryzając
wargę już wiesz że to w euforii ale i gdy trzeba
nagle zmierzyć się z nieznanym a przecież każde
muśnięcie wiatru jest przepowiednią delikatny
aromat pinii i rozmarynu może tymianku kto wie
z jakich składników zbudowana jest biel
kamieni
01.10.2016
Na granicy snu
Wychodzę w sennym majaku za drzwi za mąż i z siebie odgrywam
kolejne akty nową rolę wkuwam na pamięć może przyda się
w innym wymiarze spoza mgły i spoza firanki gdy zapieje
kogut i zadzwoni budzik kot miękką łapę położy na policzku
Zapamiętam jak kleić pierogi drogę powrotną oraz że ciało
mam atłasowe i dźwięki wydaję przedziwne wznosząc się ponad
prześcieradło ścisk żołądka papierkową robotę ze snu utkaną
rzeczywistość przenoszę między kuchnię a sypialnię
I kiedy staje się kolejny wieczór zagubiona przyglądam się
ścianom pajęczynom na suficie na parkiecie rysom odciskom
palców esom floresom kroplom przypiętym do wzorów twoim
dłoniom i ustom prowadzącym w głąb nim znów zasnę lub
nim znów się obudzę
20.09.2016
Pierwsze wtajemniczenie Lu
Lu uczy się siebie poznaje świat pełen symboli i dźwięków
przez lam nieskończenie ciepłe dotyka zapachu ziemi
i zapachu życia rodzi się umiera znów się rodzi
W pomarańczowym świetle świętej sylaby vam dokonuje się
cud uzdrowienia z poczucia winy i Lu otwiera się
jak kwiat lotosu w najintymniejszym miejscu
Żółte płomienie ram energetyzują wśród dziesięciu płatków
Lu dostrzega odcienie emocji nazywa je i pomnaża akceptując
i poznając ograniczenia swej eterycznej natury
Kiedy czuje zielone podmuchy budzi miłość nierozróżniającą
ufność odwagę i wybaczenie w różowym blasku yam dotyka
delikatnej istoty połączenia odzyskując spokój
Za zieloną bramą jest turkusowe piękno komunikacji
wyrażania emocji twórcza wibracja ham przenosi Lu
w świat marzeń i ich realizacji w przestrzeni prawdy
Kiedy Lu dotyka kszam o kolorze indygo niewidzialnym okiem
obejmuje wszystkie przeciwieństwa syntezuje i przetwarza
w nowe intuicyjnie wybierając najwyższe dobro
Energia om jest potężna i Lu odczuwa jej wibracje w każdym
aspekcie istnienia fioletowymi falami rozchodzi się ponad jej
i moim ciałem łącząc z nieskończonością kroniki Akashy
13.09.2016
/z cyklu o Lu/
Łzy Lu
Lu mieszka w czerwieni ale jest słonecznie świetlista ma
skrzydła błękitne udrapowane misternie we wzory uwielbia
wspinać się na wyższe kondygnacje przez pomarańcz do splotu
gdzie zaczepia się o słońce i huśta na jednej ręce jest przecież
lekka jak eter utkana z energii miłości i radości życia
Czasem Lu się smuci marzy wtedy o zieleni drzew i błękicie
nieba nie wie że wystarczy po spirali wniknąć przez kolejne
bramy aż do bajecznie rozświetlonego indygo więc jeszcze dziś
jej łzy krople rosy znajduję w trawie
13.09.2016
/z cyklu o Lu/
Uzdrawianie
Z woreczka na piersiach wysypuje zioła kieł kota znaleziony
w innym życiu na podłodze z paneli kamień wulkaniczny w kształcie
serca pióro kruka trzy ziarna ryżu nadpaloną kartkę z papieru
czerpanego na której słowa jarzą się jeszcze
Zaklęte w zapachach kolorach i kształtach układa je niespiesznie
celebrując wśród ziół znajduje poszukiwany składnik wsypuje
proszek do kotła miesza wdycha jeszcze chwilę gotuje przelewa
do glinianego dzbana by przestygło dopiero
Podczas zaćmienia księżyca będzie wypijać łyk po łyku napój gorzki
choć z posmakiem tymiankowego miodu wtedy znów
w tańcu miarowo wystukując stopami rytm uleczy własne ciało
i wszystkie ciała pomiędzy
13.09.2016
/z cyklu Szamanka/
Subskrybuj:
Posty (Atom)





