Ciało wie - wirujące wołanie
Nie pytaj gdzie droga niknie za kamieniem rozsypują się
pieczęcie oddychamy piaskiem złotym glinianym dzbanem
z którego wylewają się łzy przodków i wiem dlaczego
pod dotknięciem dźwięków delikatnych dzwoneczków drzwi
uchylają się
I pozostają uchylone
Przenikają się światy święci przeklęci wchodzą
i wychodzą zdziwione krokwie skrzypią z czosnku
osypują się łupiny w kociołku zmieszane z tymiankiem
rozmarynem lubczykiem kwiaty bzu kołyszą się gdy tańczymy
wianki od stuleci na skroni ciążą dziś
jest inaczej
Nie ma takich ramion które by nie zostały odepchnięte ani
takich ust które nie byłyby pełne krwi nie ma takich
stóp które by nie tańczyły wśród ostów spódnic nigdy nie rozdartych
nie ma
23.06.2019
Popiół
Jesteśmy szamanką z krwi czerwieńszej od wina i kości
bielszych niż wapno boso wygrywamy pieśni tańcząc
samymi stopami
Spódnica wokół łydek zawija się pomarańczowo błękitnieje
w rytmie we włosach szałwia zakwita i dzikie motyle wirują
wokół płomieni
Ziemia drży w obrotach plemiona rozkładają ręce tworzą
krąg ze splecionych warkoczy naszyjników kłów i zębów
dzikich braci sióstr
Wiatr przynosi zapach jutra bliższego od wnet i deszcz zmywa
wczoraj dawniejsze niż ongiś teraz gdy jesteśmy szamanką
w dłoniach mam popiół
11.12.2017
/siostrom i braciom/
Szamanka wędrująca
Znów jest w drodze przesypuje piasek z kieszeni
do klepsydry z klepsydry do butów z butów wysypuje
na ścieżkę zbiera kamienie
Księżyc już wysoko oznacza drogę w smudze światła
mieści się cień w smudze cienia tańczy naga i niema a szare
motyle zbierają się na skraju
Jeszcze nie wie czy zagarnie czas do wnętrza imbryka
przygotuje miksturę rozpali ogień błędne ogniki
puści w świat lub błyskawice
Zmęczona rozwiązuje rzemienie zdejmuje sandały rozplata
warkocze i śni
31.07.2017
Leśna szamanka i kot
Jej energią jest wiatr kosmicznie zakrzywiający przestrzeń pełną
liści kiedy wystukuje rytm brodząc boso pośród paproci i drgnień
na granicy jawy i snu bardzo bardzo blisko przebudzenia
Jej kolorem jest ciemny brąz ziemi i zieleń mchów biel brzozowej
kory zapachem olejki jodeł i sosen gdy biegnąc głaszcze igły a one
przyklejają się do skóry jakby były tam wpisane
Ma szeroko otwarte oczy w dłoniach światło płomyki tańczą
na koniuszkach palców niebo rozjarza się jednym z tych
niewiadomych nieprzypadków w stanie narodzin
Mały czarny kot biegnący ścieżką tuż za nią ma ogon w górze
jest w domu kiedy przechodzą przez strumyk ona gasi płomyk i bierze
go na ręce
10.12.2016
/Z cyklu Szamanka/
Nów w Skorpionie
Kobieta szamanka głaszcze brzuchy dziewic pomarszczoną dłonią
rozsuwa kurtyny piasek wysypuje się z klepsydr wprost
na adamaszkowe posłanie ciepło pieca ogrzewa a ogień rysuje
na twarzach wzory niemal wypala lecz nie słychać krzyków
Każda z nich ma swój totem choć dopiero uczy się odzyskiwać
kształty i zapachy w ciemności wieczoru kolor nie ma znaczenia
nabiera wyrazu runiczny znak kreślony między piersiami
a trójkątem gdzie kiedyś będą dryfować pragnienia mężczyzn
Kolistymi ruchami rozciera maść pełną księżycowego pyłu mięty
i płatków róży zapach wypełnia kielichy w tanecznym kołysaniu
wznoszą toast
29.10.2016
/z cyklu Szamanka/
Uzdrawianie
Z woreczka na piersiach wysypuje zioła kieł kota znaleziony
w innym życiu na podłodze z paneli kamień wulkaniczny w kształcie
serca pióro kruka trzy ziarna ryżu nadpaloną kartkę z papieru
czerpanego na której słowa jarzą się jeszcze
Zaklęte w zapachach kolorach i kształtach układa je niespiesznie
celebrując wśród ziół znajduje poszukiwany składnik wsypuje
proszek do kotła miesza wdycha jeszcze chwilę gotuje przelewa
do glinianego dzbana by przestygło dopiero
Podczas zaćmienia księżyca będzie wypijać łyk po łyku napój gorzki
choć z posmakiem tymiankowego miodu wtedy znów
w tańcu miarowo wystukując stopami rytm uleczy własne ciało
i wszystkie ciała pomiędzy
13.09.2016
/z cyklu Szamanka/
Droga
W tańcu dygocze otwiera się przestrzeń wokół nagle
krąg wydeptany w trawie czuje obecność wyczekiwanie
rytm bębnów narasta wirują dźwięki śpiew nie wie
Gdzie jest rozpoznaje piasek pustyni chłód nocy
ciepło ogniska miliard gwiazd i Drogę Mleczną narodziny
i śmierć w nieustającym cyklu opada
W samym środku kręgu pomiędzy innymi rytmicznie
kołysze się obraca coraz wolniej i wolniej wreszcie znów
czuje pod stopami miękkie frędzle dywanu
29.08.2016
/z cyklu Szamanka/
Szamanka
Zasłania okna odgradza się od spojrzeń nocy lunarnego
blasku zapala świece ubiera sukienkę zdejmuje gdy
pierwsze dźwięki wypełniają przestrzeń pokoju
Wybija rytm stopami przyczajona jak tygrys rozkłada
ramiona gotowa do lotu ponad szczytami wykreśla
wokół siebie tajemne znaki dłońmi kolanami piersi falują
Zatacza kręgi wokół bioder pochyla głowę podnosi muzyka
prowadzi w pradawny rytm pulsują ściany i zagęszcza się
przestrzeń a ona staje się szamanką
27.08.2016
/z cyklu Szamanka/
Subskrybuj:
Posty (Atom)