Jano


siwy gołąb
wśród ziaren piasku
okruch chleba




19.04.2015

Znów ona


Kto dotknie kto dotykać będzie głosem
kto słowami rozbierze do samej skóry kto
do kości pieszczotą podobną do tej którą daje ziemia
i woda kto w zapachu utka na nowo

Tylko kształt
odrysowany na chodniku i kilka kwiatów


18.04.2015

Rozwinięcie


Po spirali odejść i powrotów za każdym razem bardziej
odejść i za każdym razem bardziej powrotów wyżej
siebie rozpisanej w konarach i na murach o jeden obrót ziemi
więcej o jeden oddech mniej w skończonej liczbie
nieskończoność


11.04.2015

Ja kryształowe


Zbieram proch pomieszany
z maleńkimi fragmentami skóry
i porcelany większymi częściami srebra
tkanin pachnący ciepłem ciała i wiatrem

Zbieram go codziennie okruch po okruchu
garść po garści formułuję kształty lepię postać

Nie wiem czy będzie do mnie podobna


31.03.2015

W błękicie


Przysiadam wysoko ze zdziwieniem
odkrywam w miejsce miękkich ust dziób czochram
go o pióra wyrosłe przedwczoraj trzeci
palec owijam wokół gałęzi zasnę tak
wplątana w bezlistne jeszcze drzewo mokra
deszczem choć nie zziębnięta

Może odlecę jutro dowiem się jakim gatunkiem
się stałam poznam inne ptaki innych ludzi inne tygrysy inne
zapomnę słów śpiew będzie moim językiem
i taniec wśród chmur przecież
uwielbiam być sobą



31.03.2015

Alina


pełna kolorów
zanurzonych w dźwiękach
maluje wiersze


30.03.2015

Zaczepiam się


Obchodzę cię na palcach taka inna jesteś jakby
nie moja nie własna rozpoznaję strukturę żył i krew
naznaczoną głodem obierki od ziemniaków i tak miałaś
szczęście a na skórze odciśnięte ślady po uścisku pamięć
pokoleniowa też się kołyszę nadal przed separacją uciekam
w głębsze oddalenie zrywam więzi włosy nie odrosną
w tych miejscach już nigdy i na zawsze pozostaniesz
ze ściśniętym żołądkiem zwłaszcza na widok
kolczastego drutu



06.03.2015

Jest tylko wtedy


Zamyka się w wersach obca wobec przestrzeni
ścian w kolorze pomarańczy i cierpkiego milczenia

W ograniczoności słów znajduje ratunek nie tylko
ukojenie między staraniem się by sprostać samej sobie i światu odkrywa
w znajomych literkach porządek siebie matematyczny ład

Podział na wersy na strofy refreny tak inne od spiesznego mijania
w drzwiach własnych cieni i cieni sobie podobnych w witrynach
choć i tam są rytmy ustalone według ram okiennych i obrazów
dawnych niezaprzeszłych manekinów rozebranych
z podobieństwa do kobiety mężczyzny jednak pisze
o tym wiersze później na długo zamyka zeszyt i usta

Wiąże ręce


5.03.2015

Miałam sen


Śni mi się nowe – nie pytaj jaki ma kolor nie widzę


Bombardowanie było jednak za domem mogę
ustalać scenariusz nie stało się nic żyję oddycham
za rękę prowadzę małą mnie niewinną i ufną
co dopiero dostrzegła zieleń i błękit i szarość niekończącą się
szarość leju po bombie przecież nie było mnie wtedy jeszcze skąd
wiem nie wiem

Nie wychodźmy na razie wciąż nie jest bezpiecznie zamiast
drzwi balkonowych dziura i całe miasto widać także i miejsce
do którego skierowałam pocisk ktoś tam był może nie
przytulmy się do siebie do ciał obłaskawionych nagle i dusz wyklutych
jak pisklęta głosem unoszące wysoko wysoko ponad nie
bój się nie bój


5.03.2015

Basia


otwiera ciało
między niebem i ziemią
skrzydlaty kot


03.03.2015

Jedność


Mówi że nie ma sił na jakąkolwiek formę aktywności przykłada
policzek do poduszki i w kilka sekund jest w innym wymiarze
próbuję ją dogonić kiedy śpi wydaje się że zwalnia ale tak
nie jest może nawet szybciej oddala się w jeszcze mocniej rysujące się
cienie światło przenika pod powieki rzęsy kołyszą się jakby i w tamtym
świecie wiał wiatr

Przytulam się do jej dłoni coraz głębiej i głębiej przenikam


01.03.2015

Pożegnanie


Oddaję ci ciszę o drugiej w nocy właśnie kończę
list którego nigdy nie wyślę którego nawet
nie piszę ale mimo to on jest

Oddaję ci słowa zaklęcia przekleństwa zwyczajne
gadanie o życiu trochę o wczoraj a trochę o jutrze
którego nie pamiętam ty też już nie

Oddaję ci radość jest twoja na zawsze śmiech
śmiech na skraju jeziora na brzegu drogi na krawędzi
dłoni z zachwytem czującej przyjmującej

Oddaję ci smutek nawet jeśli nie chcę sam go zabierasz
zawsze wiesz że to teraz i sięgasz po niego
jak po światło i cień jestem ci wdzięczna

Oddaję ci ciepło myśli i ciepło ciała to drugie jest wszystkim
co mam na własność choć na chwilę
nie chcesz


19.02.2015

Tak jakby bóg


Mówią że bóg uśmiecham się znam bardzo dobrze
te jego rozpuszczone promienie zajączki i rozwiane grzywy

Trawy falują przeczesujemy je stopami głaskamy źdźbła
klaszczemy w ręce radośnie w podskokach zbiegając

Mówią że bóg uśmiecham się znam bardzo dobrze
rozmokły popiół w popielniczce i równie dżdżyste marzenia

Papieros przemókł mówisz to wilgoć w powietrzu wilgoć
cała zmoknięta od łez umarłam wczoraj na popiół

Mówią że bóg uśmiecham się znam bardzo dobrze
igra sobie z losem z przeznaczeniem nawet z wolną wolą

Zwłaszcza wtedy przygryzam zęby na krawędzi łóżka
na krawędzi ciała twojego mojego kołyszę się

Mówią że bóg
niech mówią


19.02.215

Trwa


Jeszcze trochę tęsknię zwłaszcza o wschodzie słońca
i pod Magurką dotykam liści jak wspomnień wibrują

Pod palcami pojawia się faktura skóry twoja dłoń
obecna w pamięci ciała Nie jest mi wcale smutno

Rozrywam na strzępy oddech biegnę biegnę milczę



19.02.2015

Strona wewnętrzna


Można policzyć linie papilarne zrobić z nich
tory do wyścigów okruszków albo trampolinę można
z nich wywróżyć długie życie i kilka wypadków
po drodze jedną wpadkę świadomą syna i dość mocno
pokręcony los miłość pół na pół zmysłową i platoniczną
jednak bardziej zmysłową to przecież tu zaczyna się
i śmiech od łaskotania i drżenie w najczystszej postaci


14.02.2015

Z ded. B.M.


Składam się z drgań – powietrza pomiędzy
dziurkami nosa a dłonią ułożoną równolegle
na brzuchu także z dźwięków których droga
biegnie raczej pod skórą niż gardłem z zapachów
wymieszanych balsamu kremu potu odżywki
i angela to jemu zawdzięczam lepszy humor po części
bezsenność

Pod spodem jest kipiel wrząca i pełna
kamieni wirów spiętrzeń łez i śmiechu odejść
powrotów znów odejść radości tuż nad przepaścią ze wzrokiem
utkwionym w chmurach nad gałęziami
sosny przytulają się do siebie

Na głębszej wysokości jest milczenie i spokój



03.02.2015

Powrót do domu


Odnajduję swoje odbicie w śladach na śniegu
muśnięciach ciepła w dłoniach zostaje woda ale nie jest słona
jest troszkę mrożona jak roztopione lody jestem bardziej tańczę
staję się w kolejnych krokach w potknięciach o kamienie
w kamieniach w dotknięciach płatkach śniegu w wietrze
w nim najpełniej tańczę



31.01.2015

Las


Przechodzę przez kolejne drzwi przenikam kurtyny
ściany wymykam się przez okna skaczę
z balkonu na trawę

Zieleń jest wszędzie

Porasta mury i stopy mchem
wnika w szpary pomiędzy dniem
i dniem następnym mija noc gałęziami
rozprowadza się po biurku wprowadza w krwiobieg

Wdech i wydech na wyłączność

Skończona liczba oddechów skończona liczba okien
zostawiam wiele drzew nie żegnam się wcale


31.01.2015